Jeśli działasz już jakiś czas w branży tłumaczeń i nawiązujesz współprace z biurami tłumaczeń, z pewnością zdarzyło ci się, że przed wpisaniem cię do bazy dostawców danej firmy, zostałeś poproszony o wykonanie tzw. tłumaczenia próbnego. Chodzi o przetłumaczenie niedługiego (przynajmniej w założeniu) tekstu, jeszcze nie dla konkretnego klienta, lecz po to, aby biuro mogło przekonać się o twoich umiejętnościach językowych i translatorskich.

Przeglądając grupy dla tłumaczy często natykam się na dyskusje dotyczące tej kwestii. Pojawiają się w nich takie dylematy, jak na przykład zapytania o maksymalną długość takiej próbki, czy powinniśmy godzić się na wykonanie próbki dla biura, które samo wyszło wobec nas z propozycją współpracy, a także jak postępować, gdy kompletnie nie zgadzamy się z oceną wystawioną nam przez korektora. W dzisiejszym wpisie przedstawiam swoją opinię na temat próbek tłumaczeniowych i moje podejście do nich.

Jak długa może być próbka?

Próbkę tłumaczeniową prawie zawsze wykonujemy nieodpłatnie – mi osobiście jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby biuro zaproponowało, że zapłaci za przetłumaczenie takiego tekstu. Jest to raczej logiczne, ponieważ nie powinien to być tekst, który później trafi do klienta, a zatem samo biuro nie otrzymuje za niego wynagrodzenia. Trzeba pamiętać, że głównym celem próbki tłumaczeniowej jest zaprezentowanie w praktyce swoich umiejętności językowych i translatorskich. W związku z tym nie może ona być zbyt długa – ja osobiście zakładam i trzymam się zasady, że nie powinna przekraczać 1-1,5 strony rozliczeniowej lub 300-400 słów. Przesłanie przez biuro dłuższej próbki zdecydowanie powinno wzbudzić twoją czujność – przyjrzyj się tekstowi, zastanów, czy przypadkiem nie wygląda on po prostu jak fragment pewnej całości. Słyszy się bowiem czasem o nieetycznych praktykach niektórych biur tłumaczeń próbujących wyłudzić tłumaczenie za darmo, lub przynajmniej obniżyć jego koszty, poprzez dzielenie go na fragmenty i podsyłanie potencjalnym dostawcom właśnie jako tekstu próbnego. Zwróć też uwagę na to, jaki termin wykonania proponuje biuro. Skoro jest to tłumaczenie niekomercyjne, termin powinien być raczej dłuższy niż 1-2 dni robocze. Zazwyczaj dla próbek biuro proponuje przynajmniej kilka dni, a zwykle jest gotowe dostosować się do sugestii tłumacza. Jeśli przesłana próbka wyda nam się podejrzana, zbyt długa, dostaniemy mało czasu na jej wykonanie, zwróćmy na to uwagę biuru. Zakładam, że i tak nie chcielibyśmy współpracować z firmą, która stara się oszczędzać na wynagrodzeniach dla swoich tłumaczy.

Najpierw stawki czy próbka?

Tutaj odpowiedź jest prosta – zdecydowanie najpierw negocjujemy i ustalamy z biurem stawki. Dlaczego? Ze względu na kwestie pragmatyczne i zwyczajną oszczędność czasu. Wyobraź sobie, że poświęcasz godzinę, dwie by maksymalnie dopieścić próbkę tłumaczeniową dla biura. Przesyłasz ją, zostaje oceniona pozytywnie, jednak okazuje się, że biuro nie godzi się na twoje standardowe stawki, ani nawet na stawki do nich zbliżone. Proponuje mocno zaniżone ceny, za które nie chcesz pracować. Być może w takiej sytuacji stwierdziłbyś, że skoro już poświęciłeś trochę czasu na wykonanie próbek, to zgodzisz się na te niskie ceny. I w ten sposób przyczynisz się do tzw. psucia rynku tłumaczeń, czego nikt z nas, tłumaczy, nie chce. 😊

W pierwszej kolejności ustal z biurem tłumaczeń warunki finansowe, na których będziecie współpracować, jeżeli twoja próbka tłumaczeniowa spełni oczekiwania potencjalnego zleceniodawcy. W ten sposób zaoszczędzisz trochę czasu i energii. Może się to wydawać niewiele, ale załóżmy, że tłumaczysz dziesięć takich bezcelowych próbek w roku, to już daje przynajmniej 10 godzin, czyli więcej niż cały dzień roboczy. Może te liczby nie są zbyt imponujące, w każdym razie zapewniam cię, że kolejność: najpierw stawki – potem próbka, stanowi lepsze wyjście niż kolejność odwrotna.

Przyłóż się!

Próbka tłumaczeniowa to twoja szansa na wykazanie się swoimi umiejętnościami, dlatego wykonaj ją najlepiej, jak potrafisz. Pamiętaj, że pierwsze wrażenie jest bardzo, bardzo ważne. Od początku twoja komunikacja z potencjalnym nowym klientem powinna przebiegać w pełni profesjonalnie. Ludzie lubią współpracować  z osobami wykwalifikowanymi i rzetelnymi, lecz niezwykle ważna jest także atmosfera, w jakiej przebiega kontakt. Sam spróbuj się zastanowić, czy chętniej wracasz do sklepów, kawiarni, gdzie pani ekspedientka z uśmiechem odpowiedziała na twoje „dzień dobry”, czy do tych, gdzie barista był oschły i niemiły, a w dodatku rozlał kawę na spodek i nie przeprosił? I w naszym przypadku – nawet jeśli komunikacja przebiega tylko mailowo – emocje budują relację. Osobiście wierzę, że mają znaczący wpływ na to, czy dany zleceniodawca wróci do nas w przyszłości lub poleci nas swoim znajomym.

Ale wracając do samych próbek: niech to będzie twoja samodzielna praca. Możesz oczywiście dopytać znajomego native speakera języka, na który tłumaczysz, jeżeli będziesz miał wątpliwości, jednak nie proś go o przetłumaczenie za ciebie, w ramach przysługi czy nawet odpłatnie, całego tekstu. Moim zdaniem jest to nieuczciwe i jeśli się na to zdecydujesz, jestem pewna, że prędzej czy później „przejedziesz” się na takim wyborze.

Drugą ważną kwestią jest dotrzymanie terminu przesłania gotowej próbki, który ustaliłeś z biurem. Pomimo, że jest to tylko tłumaczenie próbne, podejdź do deadline’u tak, jakbyś to zrobił w przypadku rzeczywistego zlecenia. W ten sposób pokażesz swojemu potencjalnemu zleceniodawcy, że potrafisz przestrzegać terminów. Abyś mógł spokojnie popracować nad próbką, ustal z biurem trochę dłuższy termin niż zakładasz przy zleceniach komercyjnych. Niech będzie to co najmniej kilka dni – w końcu nigdy nie wiesz, czy w międzyczasie nie wpadnie ci jakieś atrakcyjne płatne zlecenie.

Co jeśli się nie uda?

Tłumacząc próbkę musisz od razu nastawić się, że może to być czas (tylko pozornie, jak dowiesz się za chwilę) zmarnowany. To znaczy, że twoja próbka może nie spełnić oczekiwań kontrahenta i nie uda ci się nawiązać nowej współpracy. Jeśli tak się stanie, nie załamuj się i postaraj się wyciągnąć z tej sytuacji wnioski oraz potraktować ją jako okazję do nauczenia się czegoś nowego. Biuro powinno przesłać ci korektę twojego tekstu próbnego  – jeśli tego nie zrobi, koniecznie o to poproś. Dokładnie przeanalizuj wszystkie zmiany naniesione przez korektora i ewentualnie, jeśli masz taką możliwość, skonsultuj poprawki, z którymi się nie zgadzasz z rodzimym użytkownikiem języka docelowego. Wiadomo, że każdy może mieć trochę inny styl pisania, a zatem w niektórych fragmentach tłumaczenia z pewnością możliwych będzie kilka wersji i to nie powinno być traktowane jako błąd. Jeśli jednak będziesz pewny, że korektor niesłusznie coś poprawił, wyślij odpowiedź do biura tłumaczeń odnosząc się do tych poprawek. Najlepiej, jeśli na potwierdzenie słuszności twojej wersji odwołasz się przykładowo do słowników, reguł gramatycznych itp. Wykorzystaj w tym celu wiarygodne źródła. W przypadku języka polskiego może to być np. Poradnia językowa PWN, gdzie językoznawcy i poloniści odpowiadają na pytania zadane przez internautów.

Jeśli natomiast twoje błędy zostały słusznie poprawione, przyjmij to na klatę. 😉 Być może zachwieje to twoją pewność siebie czy wiarę w swoje umiejętności, ale spróbuj spojrzeć na to z drugiej strony. Spróbuj potraktować to jako pewien przystanek na drodze rozwoju twojego warsztatu translatorskiego i językowego. Zanotuj błędy, zapamiętaj je i tłumacz coraz lepiej. Nic też nie stoi na przeszkodzie, abyś za jakiś czas – może niech to nie będzie miesiąc czy dwa, lecz okres co najmniej pół roku, a najlepiej trochę dłuższy – znów zgłosił się do tego samego biura i być może dostał możliwość ponownego wykonania próbki.

* * *

Podsumowując moje powyższe spostrzeżenia, osobiście uważam, że próbki to całkiem fajna sprawa. Z pozoru mogą wydawać się stratą czasu, jednak otrzymanie pozytywnego komentarza od korektora potrafi dać niezłego kopa do dalszej pracy i rozwoju. 😊 A z kolei negatywna odpowiedź, przy przyjęciu odpowiedniego punktu widzenia, również może zadziałać na nas niezwykle motywująco, wyraźnie wskazując nam, na które aspekty powinniśmy zwrócić uwagę i poświęcić więcej czasu na ich dopracowanie.

 

A co ty myślisz o próbkach tłumaczeniowych? Wykonujesz je chętnie, czy raczej celujesz w te biura, które ich nie wymagają?

A.

Słów kilka o tłumaczeniach próbnych
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments